Scjentolodzy uważają, że prawdziwe jest to, co wyznawca uzna za prawdziwe. Nie może być więc mowy o wymuszaniu na kimś określonych praktyk lub zachowań czy wierzenia w konkretne doktryny. To wierzący mają określać zasady swojej religii. Tak przynajmniej jest w założeniach, bo praktyka pokazuje, że osoby wyznające scjentologię Wiele sekt religijnych nazywana jest apokaliptycznymi. Dlaczego? Bo osią wiary uczyniły właśnie koniec świata i to odbywający się zwykle z przytupem. Jedni spokojnie czekają na to, co ma być. Inni chętnie przyspieszyliby nieuniknione wierząc, że to oni zostaną wybrańcami. Kolejni są wyznawcami surwiwalizmu. Chcą przetrwać nawet koniec w 2006 r. pojawiło się ponad 20 proroctw wyznaczających konkretne daty ostatecznego rozwiązania problemu naszej cywilizacji. Niektórzy prorocy nie ryzykują i pytani o koniec świata mówią krótko - już wkrótce. Tak, czy inaczej wiele sekt koncentruje się na końcu świata. Chociażby słynna Świątynia Słońca, która była typową sektą apokaliptyczną, zwiastującą i czekającą na rychły Armagedon. W 1994 roku 48 członków Zakonu Świątyni Słońca w Szwajcarii popełniło zbiorowe samobójstwo. Dlaczego? Ponieważ przepowiednie ich guru o apokalipsie nie sprawdziły się... Za oceanem za najpopularniejszego wieszcza Apokalipsy uchodzi Harold Camping, szef religijnego radia "Your Family". Ma za sobą już kilka zapowiedzi końca. Ostatnie to 21 maja i 22 października minionego roku. Wniebowstąpienia zgromadzonych wiernych nie było, ale jak się okazuje guru osiągnął już finansowy raj, zarobił na strachu i nadziei miliony dolarów. A pomyłki w rozkładzie jazdy tłumaczył miłosierdziem boskim. Chwilowym. Ale nie ma przecież ceny na szansę znalezienia się w gronie 200 milionów ludzi, którzy zasiądą u boku Boga. Zwłaszcza że cała reszta zginie w męczarniach. Apostołowie Campinga jeżdżą i namawiają. Przede wszystkim do przekazania majątku grupie. Głoszą nowinę radia Family. W 2000 roku samospalenia dokonało pół tysiąca członków apokaliptycznej sekty w Ugandzie. Koniec świata w centrum Kijowa w 1993 roku celebrowało Wielkie Białe Bractwo... W listopadzie 1992 r. sekta w Republice Korei pod nazwą "Kościół misyjny Dami" ogłosiła, że oznakami końca świata są: Olimpiada w Barcelonie, proces integracji europejskiej oraz pojawiające się w kodzie komputerowym EWG szatańskie cyfry marca 1995 r. członkowie sekty Aum Shinri Kyo (Najwyższa Prawda) rozpylili w tokijskim metrze gaz VX porażający system nerwowy. Zginęło wówczas 12 osób, a tysiące zostało rannych. Okazało się, że uczeni tej sekty postanowili przyspieszyć bieg wydarzeń i eksperymentowali z rozmaitymi zabójczymi wynalazkami - chemicznymi, laserowymi, biologicznymi i konwencjonalnymi. Cel był jeden. Dowieść słuszności tezy o nadejściu globalnej traumy, zapowiadanej przez ich proroka. Także David Koreshi ze swoim Branch Davidians czekał na koniec świata, gdyż sam był przecież mesjaszem. Skończyło się w lutym 1993 roku szturmem FBI na siedzibę sekty i śmiercią 72 osób, w tym 17 dzieci. Sześć lat później władze Izraela deportowały jedenastu Zatroskanych Chrześcijan. W oczekiwaniu na koniec świata w 2000 roku zamierzali popełnić samobójstwo. Ich szef Monte Kim Miller, uważa się za współczesne wcielenie Chrystusa, a jego wyznawcy są przekonani, że po śmierci zmartwychwstaną i spowodują, że Chrystus powróci na regułą jest, że jeśli guru nie obiecuje wiecznej szczęśliwości to co najmniej przetrwanie. W Teksasie działał God's Salvation Church wierzący, że w 1999 r. wojna atomowa zniszczy część naszego globu. Szansę ocalenia miało 100 mln wiernych. W Hiszpanii mamy Grupo de Supervivencia de Espana, która namawia do przygotowań, aby przeżyć kataklizm. Tutaj mowa jest o zmianach klimatu, aktywności Słońca i wyścigu atomowych zbrojeń. Aby przetrwać budują tak na marginesie. Przed 21 grudnia 2012 roku budowanych jest wiele bunkrów...Nieruchomości z Twojego regionu Spiskowa sekta QAnon wierzy, że Ameryką rządzi klika przestępców. Teraz ma swoją pierwszą kongresmenkę USA 04.11.2020, 12:32 Nie ukrywamy swojego podejścia do religii. 95 proc. obywateli naszego kraju deklaruje się jako wierzący. Zarazem przybywa zmieniających swoje wyznanie. Decyduje się na to corocznie w Polsce kilka tysięcy osóbWielkanoc to święto, które wiąże się z największą w nowożytnych czasach zmianą wyznania. Zapoczątkowała powstanie chrześcijaństwa i przejście na nie milionów wyznawców judaizmu i wierzeń pogańskich. Proces konwersji wyznaniowej wciąż trwa i obejmuje wszelkie religie. Także w społeczność religijna ma inne zasady przyjmowania osób wyznających wcześniej inną religię. Przedstawiamy, w jaki sposób odbywa się to w największych kościołach i związkach wyznaniowych w Polsce. Tylko w jednym z nich umożliwiono nam kontakt z osobą po monoteistyczna religia świata ma niewielu wyznawców w Polsce - jest ich ok. 1500, reprezentujących różne nurty. Najliczniejszy jest ortodoksyjny. Jego członkowie należą do Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich, który ma filię w Poznaniu. Związek nie informuje szczegółowo o zasadach konwersji. Jest to żmudny Trwa co najmniej rok, ale najczęściej 2-3 lata - mówi Michael Schudrich, naczelny rabin Polski i dodaje, że rocznie przeprowadzanych jest średnio 5 takich przejść na judaizm. Chętniej mówią o konwersji przedstawiciele nurtu postępowego. - Przygotowanie obejmuje udział w cotygodniowych zajęciach wprowadzenia do judaizmu oraz aktywne uczestniczenie w życiu gminy - wyjaśnia Marta Pilarska z gminy Beit Warszawa. Odbywa się w niej co roku ok. 14 konwersji. Przygotowania trwają minimum rok. Co ciekawe, po oficjalnej procedurze konwersji jest się uznawanym za Żyda i uzyskuje prawo do obywatelstwa Głównego Urzędu Statystycznego w ubiegłym roku deklarowany był przez prawie 93 proc. mieszkańców w wieku od 16 lat. Przejścia osób innego wyznania na katolicyzm są rzadkie. - Konwersji z innych wyznań chrześcijańskich jest średnio 5 rocznie - podaje ks. Maciej Szczepaniak, rzecznik archidiecezji poznańskiej. Podobnie jest (3-4 osób rocznie) w archidiecezji gnieźnieńskiej. W całym kraju decyzje tego rodzaju podejmuje corocznie kilkadziesiąt osób. Znacznie więcej jest przyjmujących chrzest w wieku dorosłym (w Poznaniu rocznie średnio 20 osób). Ich przygotowaniem zajmują się ośrodki katechumenalne - jeden z nich istnieje w Poznaniu przy parafii pw. Matki Boskiej Bolesnej. Proces konwersji trwa około roku i obejmuje udział w 30 katechezach. PrawosławieWyznawcy prawosławia to druga pod względem liczebności społeczność religijna w naszym kraju. Liczy ponad pół miliona osób, które w zdecydowanej większości należą do Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Jego rzecznik powiedział nam, na czym polega konwersja na to Należy wyznać wiarę. Ochrzczonych przyjmuje się przez spowiedź i przyjęcie eucharystii, a jeśli nie są bierzmowani, to przez bierzmowanie. Przynajmniej przez rok należy przychodzić na nabożeństwa i spotkania - mówi ks. Henryk nie prowadzi statystyk konwersji. Poinformowano nas jedynie, że w ubiegłym roku było 6 przejść na prawosławie w Warszawie. ProtestantyzmNajstarszym i najliczniejszym w Polsce (ma ponad 61 tys. wiernych) przedstawicielem protestantyzmu jest Kościół ewangelicko-augsburski (luterański). Wstąpienie do niego wymaga przejścia cyklu trwających około roku spotkań, podczas których poznaje się zasady wiary i uzyskania akceptacji przedstawicieli rady parafialnej. Konwersja odbywa się z udziałem świadków podczas nabożeństwa. - Przekonała mnie ewangelicka nauka o zbawieniu z łaski. Oznacza to, że grzeszny człowiek może pojednać się z Bogiem jedynie dzięki ofierze Chrystusa na krzyżu, a nie za sprawą swoich uczynków - tłumaczy, czym się kierował Mikołaj Kotkowski z Poznania, który przeszedł na luteranizm. - Liczba wstąpień nieznacznie rośnie i waha się pomiędzy 221 a 280 rocznie - informuje Agnieszka Godfrejów-Tarnogórska, rzecznik Kościoła ewangelicko-augsburskiego w Polsce. W samej Wielkopolsce rocznie konwersji na luteranizm dokonuje kilka pod względem liczby wyznawców wspólnotą protestancką w Polsce jest należący, podobnie jak baptyści, do nurtu ewangelikalnego Kościół Zielonoświątkowy. Warunkiem przystąpienia do któregoś z jego zborów (odpowiedników parafii) jest akceptacja jego rady i przyjęcie chrztu w wieku, w którym jest się świadomym jego znaczenia. Oznacza to, że ochrzczony jako niemowlę katolik musi przejść ponownie chrzest. Przygotowanie do niego polega na uczestnictwie w spotkaniach i modlitwach z wyróżniają się stosunkowo dużym przyrostem wyznawców, jest ich w Polsce obecnie ponad 23 tys. Tylko zborowi w Lesznie - jak poinformował nas jego pastor Kamil Hałambiec - przybywa rocznie średnio 10 JehowyTo jeden z najliczniej reprezentowanych w naszym kraju związków religijnych. Nie należy on do nurtu protestanckiego. Według ostatniego spisu powszechnego liczył ponad 129 tys. ktoś jest zainteresowany przystaniem do Świadków Jehowy zaczyna od udziału w zebraniach zboru. Kolejnym krokiem jest przejście studium biblijnego. Na tym etapie można uczestniczyć w znanej wszystkim działalności ewangelizacyjnej na ulicach i w mieszkaniach - zostaje się tzw. głosicielem, na początek zawsze występując wraz z doświadczonym świadkiem. Po skończeniu studium przechodzi się nieformalny egzamin z prawd wiary w oparciu o wersety z Biblii. Ostatnim krokiem do członkostwa jest przyjęcie chrztu przez pełne jest to religia, której zasady regulowane Koranem należą do bardzo szczegółowych i skomplikowanych, to przyjęcie islamu jest znacznie łatwiejsze niż przejście na chrześcijaństwo. Nie wymaga żadnych formalności ani poddania się ocenie. Nie są też prowadzone żadne rejestry wyznawców. - Sam proces przejścia na islam to szczere wypowiedzenie szahady, czyli wyznania wiary, które po arabsku brzmi: la ilaha illa Allah wa Mohamedun rasulu Allah (tłum. nie ma żadnego boga poza Jedynym Bogiem, a Mohamed jest Jego wysłannikiem) - wyjaśnia Katarzyna Somaya, Polka, która przeszła na islam i prowadzi blog na ten temat. Jej zdaniem w ostatnim czasie coraz więcej rodaków wybiera tę skomplikowane jest również przejście na buddyzm. Wiąże się z podjęciem decyzji i poddaniu się tzw. ceremonii schronienia. Różni się ona w zależności od nurtu i szkoły buddyjskiej - opiera się na medytacji, wygłoszeniu specjalnej formuły, otrzymaniu imienia i błogosławieństwa od lamy (duchownego). W Polsce istnieje kilkanaście związków wyznaniowych reprezentujących różne szkoły buddyjskie. Należy do nich łącznie ok. 10 tys. osób.
"Czy Matka Teresa z Kalkuty przewodniczyła sekcie?" – takie pytanie zadaje pierwszy odcinek podcastu "The New York Times" zatytułowany "The Turning". Byłe Misjonarki Miłości dzielą się w
Gazety donoszą o ,,ataku” scjentologów na Polskę. Atak polega na wysyłaniu książek scjentologicznych do bibliotek szkół i uczelni. Jak to w Polsce, dyrektorzy placówek recytują gazetom, że ich instytucje naturalnie wiedzą, jak podejrzani są scejntolodzy i odmawiają przyjęcia przesyłki lub jej nie katalogują, czyli nie wystawiają na półki dostępne dla wszystkich. Dobrze, że od razu nie wrzucają w ogień. Mam do scejntologii stosunek obojętny graniczący z niechętnym. Sekt nie lubię, ale konsekwetnie: nie lubię także sekty radiomaryjnej. Nie podoba mi się też dezawuowanie sekt hurtowe. Nie wszystkie są groźne i szkodliwe, część, nawet znaczna, to po prostu niezależne wspólnoty religijne, w których nic złego się nie dzieje. Nie lubię wrzucania sekt do jednego wora, zwłaszcza przez szukające sensacji media i przez duchownych. W końcu chrześcijaństwo u swych początków też było sektą, wydało z siebie wiele sekt na przestrzeni dziejów i do dziś zdradza w niektórych sprawach odruch sekciarski. Na przykład wtedy, gdy Kościół katolicki tylko siebie uważa za pełny i prawdziwy Kościół Chrystusowy. Sekty są nie tylko remedium na nudę sezonu ogórkowego. Można też wykorzystać je do moblizacji przeciwko konkurentom na rynku wiar i religii. Podsyca się więc nieufność, alarmuje o rzekomych i autentycznych nadużyciach. Naturalnie są też ludzie szczerze zatroskani o to, co się dzieje, z trafiającymi, zwłaszcza młodymi, do sekt. Starają się oni pomóc ofiarom przemocy psychicznej czy seksualnej w niektórych sektach i jest ta ich pomoc czymś bardzo chwalebnym. Demaskacja tego, co złe, jest więc pożądane, ale demonizowanie niezależnych grup religijnych – wprost przeciwnie, ponieważ sieje niepokój społeczny pozbawiony realnych podstaw. A na dodatek może pewną część ludzi zachęcić do szukania kontaktu właśnie z tymi sektami niebezpiecznymi. W Polsce nadal sekta ta nie jest popularna, co nie znaczy, że jej u nas nie ma. Wręcz przeciwnie – w 2006 roku do Warszawy przybyło kilkunastu wolontariuszy z różnych państw świata, by Religijna sekta w Panamie i odkrycie jak z horroru. Tamtejsza policja w El Teron w regionie Ngöbe-Buglé odnalazła masową mogiłę, w której spoczywała zamordowana kobieta w ciąży. Na jaw wyszły makabryczne informacje o sekcie i obrzędach. Horror w Panamie. W czwartek policja odkryła grób, w którym złożono sześcioro dzieci i kobietę w ciąży. Były to ofiary zabite podczas obrzędów odprawianych przez religijną sektę Nowe Światło Boga. Prawdopodobnie miały to być podały, że sekta zabijała osoby, które nie były w stanie odpokutować za swoje grzechy. Lokalne media piszą, że zwyrodnialcy doprowadzili do śmierci pięciorga dzieci poniżej 1. roku życia, ich ciężarnej matki oraz 17-letniej sąsiadki. Panamskie media ochrzciły tę tragedię jako "Masakra w El Terrón" Sekta Nowe Światło Boga została rozbita? Jak na razie zatrzymano 10 osób (w tym nieletnich) podejrzanych o morderstwo i staną one w piątek przed sądem. Podobno jeden z zatrzymanych mężczyzn jest ojcem zamordowanej podają media, Ngäbe-Buglé to region zamieszkiwany przez rdzenną ludność cierpiącą z powodu nędzy i analfabetyzmu. Z rąk sekty uwolniono 14 osób, z których większość była torturowana. Policja zaczęła działać natychmiast, gdy od uciekinierów z sekty dowiedziała się o porywanych i nielegalnie przetrzymywanych działała w głębi dżungli, gdzie wybudowano prowizoryczną świątynię. Znaleziono w niej nagą kobietę, maczety, noże i szczątki kozy złożonej w ofierze. Podejrzewa się, że Nowe Światło Boga działało od ok. 3 miesięcy i zostało zapoczątkowane przez miejscowego mężczyznę, który ogłosił, że otrzymał wiadomość od Boga. Nowe Światło Boga - potworna sekta w Panamie: Kontynent ekspansji zielonoświątkowców. Niedziela Ogólnopolska 20/2007, str. 5. Wielkim wyzwaniem dla Kościoła katolickiego w Ameryce Łacińskiej jest działalność sekt, szczególnie sekt zielonoświątkowców, które zyskują swych nowych adeptów wśród katolików. Kim są zielonoświątkowcy? Zrujnowany zabytkowy dwór Olszynka miasto próbowało sprzedać bezskutecznie już sześć razy. W końcu przekazało go zborowi zielonoświątkowców Nowe Życie, który był zainteresowanym tym obiektem od dawna. Dostał go w użytkowanie na 50 lat. Przypomnijmy, w zeszłym roku zbór zielonoświątkowców Nowe Życie intensywnie wymieniał korespondencję z Wiesławem Bielawskim, wiceprezydentem Gdańska w sprawie zakupu należącego do miasta zaniedbanego zabytku, który stoi tuż nad brzegiem Motławy na Olszynce . Problem w tym, że zbór chciał go zakupić, z 99-procentową bonifikatą dla związków wyznaniowych, z której korzystała Archidiecezja Gdańska, choćby w przypadku działki przy ul. Brzegi na Oruni, którą otrzymała za 4,5 tys. złMiasto jednak się na to nie zgodziło. Po publikacjach w mediach, w których na jaw wyszedł fakt, że archidiecezja dostała działkę z bonifikatą, prezydent Gdańska został pozbawiony możliwości przydzielania miejskich działek kościołom. Została też przegłosowana nowa uchwała, która określa, że związki wyznaniowe mogą uzyskać nieruchomość czy działkę z bonifikatą, jeżeli w planie zagospodarowania jest zapis, że teren ten jest przeznaczony na funkcje sakralne. Przedtem wystarczyło, że był zapis o funkcjach usługowych. Zborowi zaproponowano oddanie kompleksu dworskiego w odpłatne użytkowanie na 50 lat, na co zielonoświątkowcy nie chcieli przystać, nie chcąc inwestować w coś, co nigdy nie będzie ich własnością. Po ich rezygnacji dwór, który powstał w 1802 r., był jeszcze dwukrotnie wystawiony przez miasto do sprzedaży (w poprzednich latach czterokrotnie za cenę nawet 2,6 mln zł), ostatnio 20 czerwca za kwotę 1,8 mln zł. Choć zainteresował się nim także znany gdański piekarz Grzegorz Pellowski, to nie stanął do żadnego przetargu, z powodu zbyt wysokiej kwoty, jaką jego zdaniem chciało miasto. Ostatecznie jednak dwór trafił do zielonoświątkowców. Dlaczego członkowie zboru zmienili zdanie? - Nie mogliśmy inaczej postąpić, bo od 17 lat potrzebujemy jakiegoś miejsca. Przyparci do muru okolicznościami zdecydowaliśmy się jednak przystać na taki stan rzeczy i podjąć trud odbudowy. Najważniejsze, że będziemy mieć miejsce, gdzie będziemy mogli naszą działalność prowadzić. Choć w dalszym ciągu wolelibyśmy dwór na własność. A nikt, nawet Pellowski, nie chciał tego kupić, dlatego wzięliśmy z bonifikatą - wyjaśnia Marian Biernacki, pastor Kościoła Zielonoświątkowców ze zboru Nowe Życie. Zbór otrzymał dwór na 50-letni okres użytkowania, z czego przez 20 lat będzie wnosić symboliczna opłatę - 0,01 proc. wartości gruntu i budynku, czyli razem około 198 zł rocznie. Akt notarialny w tej sprawie został już z miastem podpisany. - Miejsce to było przez lata zdane na pastwę losu, każdy mógł tam robić co chce, teraz przez najbliższy rok będziemy wykonywać prace zabezpieczające budynek, postawimy też ogrodzenie. Ale jesteśmy dobrej myśli i z optymizmem przystępujemy do działań - podkreśla będą musiały być wykonywane pod nadzorem konserwatora zabytków. Docelowo zielonoświątkowcy z pozyskiwanych ofiar chcą tam utworzyć siedzibę swojej wspólnoty, ale też izbę dziedzictwa kulturowego Menonitów, którzy kiedyś działali na Żuławach. Pragną też działać na rzecz okolicznej ludności, organizować koncerty, wystawy czy punkt pomocy dla ubogich. Zgodnie z umową, remont i adaptację budynków zbór musi wykonać do końca 2033 roku. W przeciwnym razie prawo użytkowania wygaśnie. 140 RECENZJE W tym kontekście pojawia się recenzowane studium, poświęcone lokalnej wspólnocie, jaką jest społeczność (zbór) puławskich zielonoświątkowców na- "Kim są Zielonoświątkowcy" - Bp Marek KamińskiBiskup Marek Kamiński jest Prezbiterem Naczelnym Kościoła Zielonoświątkowego w Polsce oraz pastorem zboru w Kos
Katolików i protestantów więcej łączy niż dzieli. Tak jest w przypadku tradycji świąt Bożego Narodzenia. Są jednak inne różnice, o których warto wiedzieć.
Plus Minus. Santa Muerte. Kult śmierci najszybciej rozwijającą się religią na świecie. Wydawać by się mogło, że nie ma w tym nic złego. Świadomość nieuchronności końca, oswajanie Fundamentalistyczny Kościół Jezusa Chrystusa w Dniach Ostatnich to radykalna sekta chrześcijańska słynąca z wielu kontrowersyjnych przekonań. Były prorok Kościoła, Warren Jeffs
PAP / pk. Biskup kielecki Jan Piotrowski w komunikacie skierowanym do wiernych odniósł się do działalności na terenie diecezji Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X. - W świetle aktualnych wytycznych Stolicy Apostolskiej status tego Bractwa jest w Kościele kanonicznie nieuregulowany - przestrzegł hierarcha. Rzecznik Diecezji Kieleckiej ks.
Zielonoświątkowcy, baptyści: nie jesteśmy sektą - plus.dziennikzachodni.pl. Człowiek, który nie ma w sobie miłości Boga, nie doświadcza jej, nie wie, co to znaczy żyć. Jest jak ptak, który ma związane skrzydła - mówił 14 sierpnia na ostrołęckiej scenie przy Kupcu raper Mirosław Kolah Kulczyk. - Byłem kiedyś uzależniony od

- To wygląda jak jakaś sekta. Radykalna wiara w jakąkolwiek z religii jest niebezpieczna - komentuje Adrian. - To Ci którzy się nie wstydzą brawo dla Was PANOWiE - pisze Grażyna.

Islam na "zakręcie" swej historii. Różnice istniejące miedzy chrześcijaństwem a islamem - większe niż zwykło się uważać - nie uniemożliwiają jednak dialogu miedzy tymi religiami. Należy je jednak brać pod uwagę, aby dialog ten był rzeczywistym, w relacji do bliźniego takiego, "jakim on jest". .